Egzamin gimnazjalny na “słodko”


Małgosia Poloczek

Małgosia Poloczek

Zakończyły się egzaminy gimnazjalne. Wśród wielu zdających byli również gimnazjaliści, którzy chorują na cukrzycę. To pierwszy tak poważny sprawdzian, który wymaga od młodego diabetyka zapanowania nad emocjami i poziomami cukru w stresowej sytuacji związanej ze szkołą.

Wśród nich znalazła się Małgosia Poloczek, uczennica Gimnazjum Nr 3 im. Noblistów Polskich w Gliwicach, jedna ze stypendystek Ogólnopolskiego Programu Stypendialnego dla Diabetyków Słodycz Wiedzy

Uff… egzaminy już za mną. Od pierwszej klasy gimnazjum słowo “egzamin gimnazjalny” nie było mi obce. Już pierwszego września 2013 roku wiedziałam że za 3 lata będę musiała napisać bardzo ważne egzaminy. No i nadeszły te dni-18, 19, 20 kwietnia. Jako cukrzyk miałam wydłużony czas pisania. Żeby było to możliwe już na początku trzeciej klasy mama złożyła podanie i wszystkie niezbędne dokumenty u dyrektora mojego gimnazjum.

Przypomnijmy, że każdy uczeń z chorobą przewlekłą ma prawo do wydłużenia czasu trwania egzaminu. W tym celu należy mieć potwierdzenie z poradni psychologicznej i dostarczyć je już na początku roku szkolnego. Dotyczy to zarówno egzaminów gimnazjalnych jak i maturalnych. Podobnie jest w konkursach przedmiotowych i olimpiadach. Z tą różnicą, że szkoła to szkoła, która wystawia olimpijczyka ma obowiązek zgłosić Komisji Konkursowej ten fakt, a ta z kolei powinna dostosować przebieg konkursu do potrzeb niepełnosprawnego ucznia.

Wydłużony czas to wielki przywilej dla cukrzyków, z którego warto korzystać. Jestem jedyną osobą z cukrzycą w mojej szkole, więc pisałam w sali z dyslektykami, którzy także mieli wydłużony czas pisania egzaminów. Na salę mogłam wnieść glukometr, glukagon, sok, glukozę, chusteczki, pompę i oczywiście czarny długopis. Komisję Egzaminacyjną uprzedziłam, że podczas pisania mogą usłyszeć dźwięki dochodzące z mojej ławki i że może być to moja pompa insulinowa. – wspomina Gosia Poloczek.

Jak wszyscy wiedzą stres i cukrzyca to niezbyt dobre połączenie.

W moim przypadku teoria sprawdziła się w praktyce – cukry rosły. W pierwszym dniu wchodząc na salę miałam 180mg%, wychodząc 260mg% . Następnych dniach było już lepiej bo wiedziałam jak zachowa się mój cukier. Pragnę tu nadmienić że przez 3 lata gimnazjum miałam wsparcie w koleżankach i kolegach z mojej klasy oraz w wyrozumiałym gronie pedagogicznym i nie zmieniła tego nerwowa atmosfera związana z egzaminem.

Egzamin już zakończony. Teraz trzeba czekać do czerwca.

O wyniki egzaminów jestem dość spokojna i mam nadzieję, że intensywne przygotowania nie poszły na marne. Dwa tygodnie przed egzaminami spędziłam w domu ucząc się i miałam trochę podwyższone cukry, wszystko to było spowodowane stresem i brakiem ruchu. Teraz już mam egzaminy za sobą, robi się cieplej, więc zacznę więcej czasu spędzać na dworze i w ruchu. Wtedy cukry na pewno będą lepsze.

Na zdjęciu gimanzjaliści Gimnazjum nr 3 w Gliwicach tuż po egzaminie.

Ginazjaliści Ginazjum nr 3 w Gliwicach