Pół wieku z Mistrzami polskiej diabetologii


To niezwykła publikacja. Wszystkich, którym bliska jest diabetologia polska zapraszam do przeczytania książki pt. Pół wieku diabetologii polskiej – rozmowy z Mistrzami. Tak pisze we wstępie prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

Wielka radość, że powstała ta książka. Stanowi ona wyjątkowy zbiór wspomnień ludzi, którzy wpłynęli na rozwój diabetologii i odegrali w niej kluczową rolę. Wybitni naukowcy, lekarze, specjaliści w dziedzinie diabetologii, wreszcie nasi nauczyciele – osoby, którym polska diabetologia i my sami tak wiele zawdzięczamy. – dodaje prof. Zoulińska-Ziółkiewicz

Każda rozmowa, spotkanie to cenny skarb, wyjątkowy obraz utrwalony w niniejszej publikacji. O wszystkich, których sylwetki i wspomnienia znalazły się na stronicach książki, można powiedzieć: to wybitne indywidualności, ludzie z pasją, potrzebą tworzenia i wielką miłością do wykonywanego zawodu i drugiego człowieka. Zamysł nakreślenia historii diabetologii polskiej poprzez biografie uważam za niezwykle trafiony, gdyż ożywia słowo pisane i nadaje szczególną wartość wspomnieniom.

Autorami książki są Agnieszka Fedorczyk, Katarzyna Pinkosz i prof. Leszek Czupryniak. Wśród bohaterów publikacji, diabetologicznych Mistrzów wyjątkowe miejsce zajmuje szczególnie nam bliska prof. Ewa Otto-Buczkowska. “Organizatorka z pasją” tak zatytułowana jest cześć poświęcona Pani Profesor.

Prof. Ewa Otto-Buczkowska

Oto fragmenty:

Matura i studia – ćwiartka chleba i pół litra mleka

Świadectwo dojrzałości uzyskałam w 1952 roku, w Liceum Ogólnokształ- cącym w Zabrzu. Bardzo dobrze zdałam egzamin wstępny na Wydział Le- karski Śląskiej Akademii Medycznej. Mimo to nie zostałam przyjęta, ze względu na pochodzenie społeczne. Po to, by „poprawić pochodzenie” i mieć środki do życia, podjęłam pracę gońca w administracji Akademii Me- dycznej w Rokitnicy. Poznałam wtedy prof. Stanisława Kohmana, kierowni- ka Katedry Anatomii Prawidłowej, który przez kolejne lata mnie wspierał. Był moim nauczycielem i „dobrym duchem”.

Moja droga zawodowa

Z dyplomem w ręku i z bardzo dobrymi wynikami rozpoczęłam starania o przyjęcie do pracy w Klinice Chorób Wewnętrznych oraz w Klinice Pedia- trycznej w Zabrzu. Niestety do żadnej z tych klinik nie zostałam przyjęta – sprzeciwił się temu komitet uczelniany partii. Zgodę na zatrudnienie mnie wyraził jedynie prof. Kohmann, tak więc pozostałam w Zakładzie Anatomii Prawidłowej w Zabrzu-Rokitnicy, na stanowisku asystenta. (…) W 1961 roku rozpoczęłam pracę w Wojewódzkiej Poradni Wielospecjali- stycznej w Zabrzu, gdzie zajmowałam się leczeniem dzieci chorych na cu- krzycę. Rok później otrzymałam polecenie zorganizowania samodzielnej po- radni diabetologicznej dla dzieci. I tak w 1964 roku zostałam kierownikiem Wojewódzkiej Poradni Diabetologicznej dla Dzieci. Początkowo mieściła się ona w Zabrzu, a następnie została przeniesiona do Gliwic. W ten oto sposób podjęłam pionierskie działanie zorganizowania opieki diabetologicznej nad dziećmi i młodzieżą na terenie Śląska. 

(…) W 1974 roku objęłam ordynaturę Oddziału Pediatrycznego Szpitala w Gliwicach, gdzie zorganizowałam jeden z pierwszych w Polsce pozakli- niczny Pododdział Intensywnej Opieki Medycznej dla Dzieci. Były tutaj ho- spitalizowane dzieci z terenu czterech ówczesnych województw. Pododdział ten był pierwszym, po oddziale Kliniki Pediatrycznej w Zabrzu, OIOM-em dla dzieci na terenie Śląska. W ramach niego działał także Pododdział Pato- logii Infekcyjnej Noworodka, hospitalizujący dzieci z terenu całego woje- wództwa. Zorganizowałam również Pododdział Diabetologiczny dla Dzieci i Młodzieży, który był pierwszą w Polsce tego rodzaju placówką i pełnił funkcję regionalnego ośrodka dla Śląska. Kolejnym krokiem było utworze- nie przez mnie pierwszego w Polsce 2-łóżkowego Oddziału Dziennego Po- bytu przy Wojewódzkiej Poradni Diabetologicznej dla Dzieci i Młodzieży. Przez 12 godzin na dobę można było hospitalizować w nim dzieci, wymaga- jące krótkiego nawadniania czy wykonania badań diagnostycznych.

(…) W 1998 roku udało mi się pozyskać w Gliwicach nowy lokal, który po za- adoptowaniu stał się siedzibą Ośrodka Diabetologicznego Dzieci i Młodzie- ży. Od tej pory datuje się prawdziwy rozkwit tej placówki. Zatrudnionych zostało bowiem trzech lekarzy – pediatrów diabetologów w pełnym wymia- rze godzin, trzy pełnoetatowe pielęgniarki, dietetyczka, psycholog, a z cza- sem także lekarze konsultanci różnych specjalności. Ośrodek poszerzył swo- ją działalność i obejmował opieką również dzieci rodziców chorych na cu- krzycę, dzieci z zaburzeniami metabolizmu glukozy, z endokrynopatiami. Prowadziliśmy w nim obserwację dzieci m.in. w kierunku rozwoju zespołu insulinooporności. 

(…) W 1991 roku zostałam zwolniona ze stanowiska ordynatora, a następnie również z pracy w poradni wojewódzkiej. Szczęśliwie jedna z moich uczen- nic – dr Przemysława Jarosz-Chobot (obecnie profesor), mając już wtedy spe- cjalizację diabetologiczną i stopień doktora medycyny, otrzymała etat w Kli- nice Pediatrycznej i zaczęła odbudowywać specjalistyczną opiekę stacjonarną w Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Tak oto, pomimo wszystkich per- turbacji, udało się utrzymać na Śląsku diabetologiczną opiekę specjalistyczną nad dziećmi i młodzieżą z cukrzycą. (…) Dzięki pomocy dr Jarosz-Chobot zostałam zatrudniona na stanowisku starszego asystenta w poradni diabetologicznej w Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie pracowałam do 2012 roku. Przez kolejnych kilka lat pracowałam w poradni diabetologicznej utworzonej przez Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą w Gliwicach.

Pani Profesor wspomina także o tym jak zmieniała się opieka diabetologiczna na przestrzeni lat.

Jeszcze na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku cukrzyca u dzieci była chorobą straszną. Dzieci zwykle umierały bardzo szybko, a te, które nie umarły, nie rosły; dziewczynki nie miesiączkowały, powszechny był zespół Mauriaca, ogromne zaniki tkanki tłuszczowej po iniekcjach insuliny. Dzieci były leczone „od śpiączki do śpiączki” (kwasica i hipoglikemia występowały na zmianę). Miesiącami leżały w szpitalach.

(…) na początku lat 70. zaczęliśmy obserwować, że z naszymi mło- dymi pacjentami zaczęło się dziać coś złego. Ci, którzy nie sprawiali żadnych problemów, nie mieli śpiączek, nie wymagali hospitalizacji, a według ówczesnych kanonów mieli wyrównaną glikemię, chodzili do szkoły, nie- spodziewanie zaczęli w wieku 18–25 lat stawać się inwalidami – brać do ręki białą laskę, siadać na wózek inwalidzki itd. Ci, którzy nie umarli w wieku pięciu czy dziesięciu lat, umierali, mając lat 20–25. Trudno było zrozumieć, dlaczego nagle jest tak źle, skoro było tak dobrze. 

Do lat 70. ubiegłego stulecia do dyspozycji były insuliny odzwierzęce (wieprzowe). (…) W latach 80. wprowadzono nowocześniejsze insuliny humanizowane. Były to w naszym kraju czasy bardzo ciężkie, a zdobywanie insuliny przychodziło z wielkim trudem – przeważnie pochodziła z zagranicznych „darów”. Stosowanie było zatem determinowane dostępnością.

(…) Początkowo insulinę podawało się za pomocą strzykawek i igieł wielo- krotnego użytku, które przed każdym użyciem należało wygotować. Zdoby- cie igieł było trudne, wobec czego trzeba było używać ich jak najdłużej. 

Pani Profesor Ewa Otto-Buczkowska to wspaniały i ciepły Człowiek z otwartym sercem. Szczerze zaangażowana w leczenie swoich pacjentów, często wykraczające poza utarte schematy.

Pamiętam wielu moich podopiecznych. Czasem są to wspomnienia bar- dzo smutne, nawet dramatyczne. Często w rozmowach z rodzicami nawiązu- ję do dwóch przypadków, po to, by uświadomić im, jak ważna jest edukacja dzieci – nauczenie akceptacji choroby i umiejętności życia z nią. Tłumaczę, że dzieci, nawet te stosunkowo małe, powinny zawsze pamiętać o swojej chorobie i jej „wymaganiach”.

Dziękujemy Pani Profesor za fragment poświęcony działalności Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą.

W 1967 roku obóz taki zorganizowano w ośrodku śląskim. Od tej pory akcja organizacji różnego rodzaju wyjazdów edukacyj- no-rehabilitacyjnych prowadzona jest w wielu ośrodkach. (…) Od 2010 roku Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą w Gliwicach rozpoczęło ogólnopolską akcję stypendialną dla młodocianych pacjentów. Początkowo był to Ogólnopolski Program Stypendialny „Słodycz Wiedzy” – za bardzo dobre wyniki w nauce, następnie program stypendial- ny dla aktywnych sportowo pacjentów i wreszcie program HIPERTALENT dla pacjentów, którzy aktywnie realizują swoje pasje i rozwijają uzdolnienia pomimo trudności wynikających z borykania się z poważną chorobą. Edukacja pacjentów i ich rodzin w zakresie aktywnego udziału w leczeniu cukrzycy i „życia z cukrzycą” jest bardzo ważna.

W życiu najważniejsze jest…
Być przyzwoitym człowiekiem. Kiedy wychodzimy z mężem na ulicę, ludzie bardzo często nam się kłaniają, nawet po wielu latach.

Zachęcamy do przeczytania całej publikacji. Bezpłatny e-book można pobrać ze strony Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego klikając w ten linkhttps://cukrzyca.info.pl/aktualnosci/pol_wieku_diabetologii_polskiej_rozmowy_z_mistrzami