Rozsądek przeciw bezduszności. Nowe przepisy w szkołach?


Mariusz Masiarek

Mariusz Masiarek, przewodniczący Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzyc

Kiedy czytacie ten tekst, zapewne tornistry będą prawie spakowane a pełne energii dzieciaki nie mogą już doczekać się powrotu do szkoły. Jednak rozpoczynający się rok szkolny daje powody do obaw.

To jedno z najbardziej nieprzemyślanych rozwiązań, z jakimi spotkałem się w ostatnich latach w odniesieniu do życia osób chorych na cukrzycę. Zakładana, bo wciąż wierzę, że nie wejdzie w życie w tej formie, ustawa o opiece zdrowotnej nad uczniami jest jak najbardziej potrzebnym aktem. Jednak nie w tej formie.

Od wielu lat jako środowisko proponujemy powrót medycyny szkolnej. W wielu wystąpieniach Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą apelowało i wnioskowało do administracji publicznej o rozważenie rozszerzenia roli gabinetów szkolnych w całym procesie pobytu dzieci w szkołach. Z punktu widzenia pobytu dziecka chorego na cukrzycę, ale także innych uczniów z chorobą przewlekłą jest to dobre rozwiązanie. Jednak pod pewnymi warunkami. Najważniejsze z nich to stałość zatrudnienia fachowej kadry, jej wystarczająca ilość i rozszerzona edukacja o wiadomości związane z właściwą opieką, również tą specjalistyczną jeśli chodzi o poszczególne schorzenia.

W propozycji do konsultacji społecznych otrzymaliśmy karłowaty zapis o dzieciach z chorobą przewlekłą, który jest nie do przyjęcia bez poprawek.

Chodzi o zapisy dotyczące ograniczenia opieki i działań takich jak kontrola stanu zdrowia, nadzorowanie zażywania leków, czyli w wypadku dziecka chorego na cukrzyce typu 1 podaży insuliny a także wykonywania i nadzorowanie czynności niezbędnych w czasie pobytu w szkole, jak np.  pomiarów poziomu cukru we krwi czy rozpoznawania i podejmowania działań w sytuacjach nagłych wynikających z choroby przewlekłej jedynie do działań pielęgniarki środowiskowej lub higienistki szkolnej, wyłączające z tego grona nauczyciela.

Wprowadzenie zapisu wykluczającego z grona osób opiekunów sprawujących bezpośrednia opiekę nad uczniami w czasie zajęć powodują, że zapewnienie właściwej opieki na uczniem z chorobą przewlekłą, a w szczególności uczniów chorych na cukrzycą typu 1 – insulinozależną jest niemożliwe.

Takie głosy docierały od wszystkich, także od rodziców. Najważniejsze jednak jest to, ze również od nauczycieli. Ponadto historie jakie opisują rodzice opisujące zaangażowanie nauczycieli powodują, iż czytając projekt tej nieszczęśliwej ustawy nie można nie ulec wrażeniu, iż bezduszne zapisy prawne niszczą ludzkie odruchy.

Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą prowadzi wiele akcji. Wśród nich dwie związane bezpośrednio z nauką. Program stypendialny „Słodycz Wiedzy” oraz akcję „Słodki Nauczyciel”.  Obie są mocno ze sobą związane, a nawet w niektórych przypadkach ich bohaterowie bez wzajemnej pomocy nigdy nie osiągnęliby wymarzonych efektów. Pierwsza pokazuje jakim potencjałem dysponują dzieciaki z cukrzycą, druga to symboliczny sposób na to, aby podziękować za normalność, jaka powinna towarzyszyć w codzienności ucznia z cukrzycą.

Współpracowała, dzwoniła, piłowała, ważyła jeśli była naglą konieczność. Zawsze wspierała nas obecnością, uwagą i dobrym słowem gdy cukry były złe. Zawsze potrafiła pomoc i zareagować. Nigdy nie odmówiła pomocy.

Wyrozumiała i cierpliwa kobieta. Znosi wszystkie humory mojej córki związane z wysokimi cukrach. Zawsze reaguje na jej spadki i złe samopoczucie. Motywuje ją to samodzielnej pracy dzięki czemu mój słodziak osiąga sukcesy- nauka czytania, pisania czy pierwsze miejsca w konkursach plastycznych. Pani Jola bezinteresownie i z pełnym zaangażowaniem wspiera moja córkę we wszystkim.

Wychowawczyni Kuby to prawie ekspertka w tej dziedzinie – szkoliła się, czytała literaturę, obsługuje pompę, docukrza, dba, ma ogromną wiedzę i doświadczenie, dzwoni w razie wątpliwości, no Anioł nie kobieta!

Nie chciałbym, aby takie ludzkie zachowania, były sprzeczne z prawem. Absurd nie może wygrywać z rozsądkiem.

Felieton ukazał się również w magazynie SzugarFrik