Mateusz Rudyk: Traktuję cukrzycę jak przyjaciółkę a nie wroga.

Mateusz Rudyk, kolarz z cukrzycą na ostatnich Mistrzostwach Europy zdobył trzy medale: dwa srebrne – w sprincie i keirinie oraz brązowy z drużyną. Jak pokazał na torze w holenderskim Apeldoorn jest w bardzo dobrej formie. To jest dobra wiadomość bo w tym roku mamy Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.

– Traktuję cukrzycę jak przyjaciółkę do pokonywania wszystkich przeszkód, a nie wroga – powiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej.

Na swoim przykładzie pokazuje jak na przestrzeni lat życia z cukrzycą zmieniła się medycyna. – To, co jeszcze 10–15 lat temu było nieosiągalne, dzisiaj jest na porządku dziennym. – mówi Mateusz i dodaje: jem praktycznie wszystko. Mam oczywiście dietę, ale nie ukrywam, że czasami pozwolę sobie na fast fooda.

Zmaga się nie tylko z cukrzycą, ale także z chorobą Hashimoto. Na codzień używa systemu do ciągłego monitoringu glikemi Eversense.

– To czujnik, który wszczepia się pod skórę raz na pół roku, a nad nim – na plaster – nakleja nadajnik, który wysyła informacje do aplikacji w telefonie. To pomaga, bo używając tradycyjnego glukometru, musiałbym 20–30 razy dziennie się kłuć, by zbliżyć się dokładnością pomiarów do tego, co mam teraz.

Gratulujemy wyników i kibicujemy stale. Mocno trzymamy kciuki za olimpijskie marzenia.

Mateusz po Mistrzostwach Europy udzielił wielu wywiadów. W Radiu ZET mówił: W roku olimpijskim chce wdrapać się na podium igrzysk w Paryżu.

Chce też wymazać nieprzyjemny rozdział ze swego życiorysu, gdy spalił się psychicznie w olimpijskim debiucie w Tokio. – Wówczas nie dojechała głowa, ale jak przyznaje nie popełni drugi raz tego samego błędu. Pracuje już nie tylko nad doskonałą formą fizyczną, ale także tą psychiczną z psychologiem sportowym. W zawodach jest szybki niczym bolid Formuły 1. W wywiadzie daje się zaś poznać, jako stoik i dumny ambasador sportowców-cukrzyków.

Skip to content